in ogólne

Tygodniówka #001

Skończony kurs na Pluralsight. Pomysł na pierwszy projekt poboczny. Królestwo Twardocha. Powrót do boksu i rodzinne spacery. W dużym skrócie tak wyglądał mój tydzień.

Tygodniówka…

Jest to pierwszy wpis z tej serii, więc jestem winny dwa słowa wyjaśnienia. Tygodniówki, będą moimi podsumowaniami tygodnia, w których będę rejestrował postępy z takich obszarów jak:
  • Rozwój umiejętności z zakresu programowania i analizy danych
  • Projekty poboczne
  • Sport
  • Książki

Umiejętności

W tym tygodniu udało mi się wreszcie siadać do komputera wieczorami i dokończyć kurs C# Fundamentals. Ze względu na potrzeby działu w mojej codziennej pracy, zacząłem się już jakiś czas temu uczyć C#. Przeglądałem różne dostępne kursy w Internecie. Najbardziej spodobała mi się oferta Pluralsight. Kursy, które tam się znajdują wydają się być mocno dopracowane. Przekonało mnie też to, że kursy z zakresu C# są ułożone w całą ścieżkę. Nie muszę więc zastanawiać się nad kolejnością kursów i ich wyborem. Na platformie jest też sporo materiałów dotyczących Pythona i analizy danych. Wygląda więc na to, że w najbliższym czasie to właśnie Pluralsight będzie centrum mojej technicznej edukacji. Jeśli chodzi o sam kurs C# Fundamentals, to jestem zadowolony. Kurs był w sam raz dla kogoś, kto miał do czynienia z innym językiem programowania i sprawnie wprowadził mnie w świat C#. Moje notatki i kod powstały przy okazji kursu można znaleźć w repozytorium na GitHubie. https://github.com/adriangasinski/Dh.Courses.CSharpFundamentals

Projekty poboczne

W tym obszarze nie zanotowałem żadnego postępu. Chociaż pomysł na pierwszy projekt poboczny dojrzewa już w głowie od dłuższego czasu. Będzie to klasyczny sklep internetowy. Mam wrażenie, że sporo wiem o e-commerce i czas tę wiedzę wykorzystać w praktyce. Nie będzie tutaj żadnych programistycznych wyzwań. Do uruchomienia sklepu wykorzystam gotową platformę dostępną w modelu abonamentowym. Wyzwaniem będzie sama organizacja pracy sklepu i marketing. Ale więcej o tym pierwszym projekcie pobocznym napiszę na blogu już niedługo.

Sport

Po przebiegnięciu półmaratonu we wrześniu i wycieczce do Białowieży na początku października porzuciłem bieganie na dobre. I wcale nie tęsknię. Za oknem pogoda taka, że ostatnią rzeczą, na którą mam ochotę jest wyjście na zewnątrz i bieganie. Niestety w pracy siedzę przy komputerze. Po pracy też siedzę przy komputerze. Więc jeśli nie chce ważyć za chwilę 100 kg, to trzeba znaleźć czas w tygodniu na jakąś aktywność.  Mógłbym oczywiście zamiast tego zdrowiej jeść i zrezygnować ze słodyczy, ale to byłoby dla mnie za duże wyrzeczenie. Poszukałem więc sportu na zimę. Przez chwilę myślałem o pływaniu, ale ostatecznie wybrałem boks. Jestem już po dwóch pierwszych treningach i łatwo nie jest. Ostatni raz rękawice na rękach miałem ładnych parę lat temu. Szybko przypomniało mi się jednak ile miałem z tego frajdy. Cel sportowy na resztę jesieni i zimę – minimum 2 treningi w tygodniu. Oprócz tego chodzę na miłe, rodzinne spacery z moim dziewczynami 😊
Jesienny spacer z Olą.

Książki

Skończyłem czytać „Królestwo” Szczepana Twardocha i jak zwykle mi się podobało. Choć już nie tak bardzo jak w przypadku „Morfiny” i „Króla”, to jednak czytałem i słuchałem z przyjemnością. Słuchałem, bo przeplatałem sobie słuchanie audiobooka z czytaniem ebooka. Dzięki Ci Legimi za tę opcję – długie podróże autem stały się dużo przyjemniejsze.
Okładka - "Królestwo" Szczepan Twardoch
Jedyne co mi się w „Królestwie” mniej podobało to portrety Polaków. Cenię w książkach Twardocha to, że świat nie jest tam czarno-biały. Historie osób takich jak Jorg czy ukraińśki chłop pomagający hitlerowcom pokazują, że często okoliczności, w którym przyszło żyć bohaterom sprawiają, że ci dopuszczają się złych rzeczy. Byli przeciętnymi ludźmi, ale okoliczności ich złamały i pod ich wpływem stanęli po złej stronie. Trudno jest oceniać ich postępowanie samemu z tymi okolicznościami się nie zmagając. Nie żyjąc w trudnym czasie. Być może to moje przewrażliwienie, ale mam wydaje mi się, że autor w „Królestwie” relatywizuje zło wyrządzane przez inne nacje, ale nie robi tego w przypadku Polaków. Tak jakby oni byli źli z natury i dla nich okoliczności nie były już wymówkami. Nie zmienia to faktu, że książkę oceniam jako bardzo dobrą. Następna w kolejce jest historia Zalando. Mam nadzieję, że będzie dobrą inspiracją do działania z pierwszym projektem pobocznym.

Write a Comment

Comment